Trwa kompletowanie załogi w Zakładzie Mechaniczno – Biologicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Stalowej Woli. Tak, by zakład pracował na dwie zmiany. Jeszcze przed otwarciem pracowały w nim 63 osoby. Ze Stalowej Woli, a także z gmin, które podpisały z Miejskim Zakładem Komunalnym porozumienie o dostarczaniu śmieci. Ile można zarobić w nowym stalowowolskim zakładzie i jak się tu pracuje? Zobaczmy zakład od środka.

W Stalowej Woli najwyższy czas wymienić większość taboru miejskiego przewoźnika. Na autobusy tanie w eksploatacji, z klimatyzacją, z wi-fi. Autobusy wyposażone w część tych udogodnień wożą pasażerów choćby w Rzeszowie. Wcale nie musimy być gorsi. Nowoczesne pojazdy kupi Miejski Zakład Komunalny, który od grudnia będzie zarządzać transportem publicznym w Stalowej Woli. Jest realna szansa, że pojawią się pojazdy elektryczne.

Druga w Stalowej Woli „Rupieciarnia” budowana jest naprzeciwko Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych przy ulicy COP. Ten kolejny Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, który uruchomi MZK, ma być gotowy w listopadzie. „Rupieciarnia” ulokowana w tym miejscu będzie służyć przede wszystkim mieszkańcom osiedli Ozet i Hutnik, którzy do funkcjonującego punktu przy ul. 1 Sierpnia mają daleko. Z nowego Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych skorzystają także ulokowane w jej sąsiedztwie firmy i zakłady przemysłowe.

Stalowowolski Zakład Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania Odpadów Komunalnych mógł kosztować 50 milionów złotych. Ale kosztował 89 milionów, a wraz z pojazdami, i innymi urządzeniami mobilnymi oraz budowanym obecnie Punktem Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych - prawie 107 milionów. To rozrzutność? Nie, bo lepszy i nowocześniejszy sprzęt, to niższa cena przerabiania odpadów. Gdyby zakład wybudowano za 50 milionów, to różnicę w cenie zapłaciliby wszyscy mieszkańcy Stalowej Woli i gmin, które dostarczają do zakładu odpady. Nie zapłacą.