Pod koniec maja, grupa 17 osób udała się na Wołyń, w ramach Rajdu Pamięci organizowanego przez Gminę Radomyśl nad Sanem po raz drugi w ciągu dwóch lat. Celem rajdu było odwiedzenie nielicznych w Ukrainie miejsc pamięci o ofiarach ludobójstwa ludności polskiej na Kresach, dokonanego przez OUN-B i jej zbrojnego ramienia – Ukraińską Powstańczą Armię.

Okrutnym ludobójstwem (genocidum atrox) objęta została w szczególności polska ludność zamieszkująca Wołyń, gdzie szczególnie w latach 1943-1944 ukraińskie nacjonalistyczne oddziały (w wielu przypadkach przy udziale ukraińskiego chłopstwa) dokonały tzw. „rzezi wołyńskiej” mordując ok. 60 tysięcy Polaków bez względu na wiek i płeć. Nadrzędnym celem rajdu jest zachowanie pamięci o tych rodakach, to obowiązek, z którego nigdy nie można zrezygnować, gdyż tego wymaga dziejowa sprawiedliwość. Do tego wzywają rozsiane po całym Wołyniu bezimienne, masowe groby ofiar, które dotychczas nie doczekały się identyfikacji i chrześcijańskiego pochówku według norm cywilizowanego świata. Nie chodzi nam o rozniecanie niechęci, a tym bardziej nienawiści do narodu ukraińskiego, walczącego ze wspólnym wrogiem o przetrwanie, lecz o dążenie do prawdy historycznej, która jest fundamentem trwałego sojuszu i integracji.

Ukraińska ideologia nacjonalistyczna na Kresach miała swój początek w połowie lat dwudziestych XX wieku, kiedy niejaki Dmytro Doncew opublikował tzw. „biblię ukraińskiego nacjonalizmu” postulując m.in. wyzbycie się wszelkiego humanitaryzmu i tradycyjnych wartości moralnych w walce o państwo ściśle narodowe, postulując tym samym wyparcie wszelkimi sposobami ludności innej narodowości niż ukraińska. Ideologia ta, przyjęta i propagowana przez Stiepana Banderę i Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, a także w dużej mierze przez kler grecko – katolicki zradykalizowała ukraińskie podziemie i finalnie doprowadziła do eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i Galicji.

Udając się do miejsca docelowego i zakwaterowania w Kostiuchnówce (w Centrum Dialogu będącym pod opieką łódzkiej Chorągwi Harcerskiej), nasza grupa niejako „po drodze” odwiedziła w pierwszym dniu rajdu trzy miejsca, w których znajdują się upamiętnienia o ofiarach ludobójstwa na Kresach. Pierwszym z nich było miasteczko MOSTY WIELKIE w obwodzie lwowskim, jednak krwawe wydarzenia z lat 1943-1944 roku wpisują się w kategorię rzezi wołyńskiej. Ukraińscy banderowcy zamordowali w Mostach Wielkich i okolicznych wsiach co najmniej 72 osoby. W nocy z 27 na 28 stycznia 1944 roku nacjonaliści ukraińscy zamordowali w brutalny sposób 17 Polaków (leśniczych z rodzinami).

Upamiętnienie ofiar znajduje się w zakątku cmentarza miejskiego - miejsce to życzliwie wskazała nam napotkana przez nas starsza kobieta, prowadząc nas do celu. Pomnik ofiar odsłonięto w 1996 roku z inicjatywy społecznego komitetu. Pomnik stanowi pochylony krzyż oraz ściana z siedmioma tablicami inskrypcyjnymi z imionami i nazwiskami ofiar mordów banderowskich w parafii Mosty Wielkie. Nasza delegacja u stóp pomnika złożyła wiązankę kwiatów i zapalone znicze, składając w modlitwie hołd pamięci ofiarom eksterminacji.

Kolejną miejscowością na trasie naszego rajdu był PORYCK, obecnie Pawliwka, gdzie znajduje się jeden z nielicznych pomników polskich ofiar rzezi wołyńskiej na terenie Ukrainy i pierwszy, na który zgodę wydały ukraińskie władze. Nie mogło być inaczej, bowiem w 2003 roku, w 60. rocznicę mordu na Polakach, pomnik „Pamięć Żałoba Jedność” odsłonili Prezydenci Polski i Ukrainy: Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. Poryck został zaatakowany przez oddziały UPA w krwawą niedzielę, 11 lipca 1943 roku. Największa liczba Polaków została zamordowana podczas mszy w kościele. Banderowcy wdarli się do miejscowego kościoła, obrzucając wiernych granatami i ostrzeliwując z broni ręcznej i maszynowej. Następnie zdetonowali pocisk artyleryjski, który zniszczył też wnętrze kościoła. Banderowcy po dobiciu rannych podpalili kościół. W świątyni banderowcy zamordowali ok. 100 osób, poza jej murami zgładzili jeszcze ok. 120 osób.

Nasza delegacja u stóp pomnika „Pamięć Żałoba Jedność” w cichej modlitwie złożyła pokłon ofiarom rzezi, składając też wiązankę białoczerwonych kwiatów i zapalone znicze pamięci.

Przemierzając bezdrożami tereny Wołynia nasza grupa dotarła do kolejnego miejsca upamiętnienia ofiar polskiej ludności – do KISIELINA. Podobnie jak w Porycku, ludobójstwo na ludności polskiej w Kisielinie miało miejsce głównie w kościele podczas mszy świętej 11 lipca 1943 roku, a więc w krwawą niedzielę. Miasteczko oraz kościół otoczone zostały kordonem przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Gdy uczestnicy opuszczali kościół po mszy banderowcy otworzyli do nich ogień z broni maszynowej. W panice, ludzie cofnęli się do wnętrza kościoła szukając miejsc ukrycia. Kilkadziesiąt osób zabarykadowało się na piętrze połączonej z kościołem plebanii. Ci, którzy pozostali w kościele zostali wyprowadzeni i z zimną krwią zamordowani przez banderowców, a rannych dobijano siekierami i bagnetami. Polacy, którzy znaleźli schronienie na piętrze plebanii wytrwale bronili się przed napastnikami wspinającymi się po drabinach - cegłami, kaflami i odrzucanymi granatami. Banderowcy ustąpili po 11 godzinach walki. Na plebanii zginęły 4 osoby, a 6 zostało rannych. W dniu krwawej niedzieli w Kisielinie zginęło 90 osób. W obronie na plebanii ranny został Włodzimierz Dębski, ojciec znanego polskiego kompozytora Krzesimira Dębskiego. Mury tego pięknego wówczas neogotyckiego kościoła i plebanii jeszcze istnieją, bez dachu, jakby świadek tamtych krwawych dla narodu polskiego wydarzeń. We wnętrzu, w miejscu nieistniejącego ołtarza znajduje się skromne upamiętnienie (prosty krzyż), składane są kwiaty i znicze. Obok świątyni na dawnym cmentarzu znajduje się zbiorowa mogiła pomordowanych Polaków oraz granitowy krzyż upamiętniający ofiary rzezi mieszkańców Kisielina.

Członkowie naszej delegacji oddali hołd pomordowanym rodakom, w cichej modlitwie paląc znicze pamięci oraz składając wiązankę kwiatów w narodowe barwy.

Widok ruin kościoła, jego zniszczone wnętrze oraz wnętrza zakrystii i plebanii, w której toczyła się walka Polaków o przeżycie, a także niewielki, ogrodzony cmentarz ze zbiorową mogiłą, wywarły na nas ogromne, przygnębiające wrażenie, nie mogąc pojąć, dlaczego człowiek jest w stanie popełnić takie okrucieństwo. Ideologia nacjonalistyczna oparta na nienawiści do innej nacji, do narodu polskiego stała się motywem stosowania wynaturzonych tortur, dokonywania zbrodni, masowej rzezi wobec ludzi, którzy niczym nie zawinili swoim oprawcom, będąc częstokroć w mieszanych związkach małżeńskich.

Kierując się leśnymi bezdrożami do Kostiuchnówki napotkaliśmy śródleśny cmentarz żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. ZASMYKI od 1943 roku były silnym ośrodkiem samoobrony ludności polskiej przed atakami ukraińskich nacjonalistów. Ostatnie uderzenie miało miejsce w Boże Narodzenie 1943 roku, kiedy to rankiem upowcy wspierani przez okolicznych, ukraińskich chłopów dokonali mordu na ludności polskiej. Zginęło wówczas prawie 50 obrońców i ludności cywilnej, ale atak został odparty przez zorganizowaną samoobronę. W Zasmykach uformowano 27. Wołyńską Dywizję Piechoty AK składającą się z polskich oddziałów partyzanckich operujących w rejonie Kowla.

Nasza grupa odwiedziła cmentarz wojenny, na którym znajdują się symboliczne mogiły z 65. Krzyżami poległych żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK oraz tablicą z nazwiskami i pseudonimami. Na postumencie krzyża w centralnej części cmentarza wojennego delegacja umieściła zapalone znicze pamięci.

Następnego dnia z Kostiuchnówki nasza grupa skierowała się w kierunku wschodnim obwodu wołyńskiego. Celem była miejscowość HUTA STEPAŃSKA, licząca w 1943 roku ponad 220 gospodarstw. Podczas skoordynowanej akcji ukraińskich nacjonalistów przeciwko ludności polskiej, Huta Stepańska została zaatakowana 16 lipca 1943 roku. Wobec faktu działalności w tej wsi oraz miejscowości Wyrka samoobrony, walki obronne z oddziałami UPA i SKW (wiejską samoobronę ukraińską) trwały do 18 lipca. Dzięki zorganizowanej samoobronie, w końcowej fazie walk udało się nocą ewakuować większość zgromadzonych w ośrodku ludności cywilnej. Jednakże ok. 600 osób narodowości polskiej zostało zgładzonych przez Ukraińców.

W Hucie Stepańskiej znajduje się cmentarz – pośrodku nekropolii w 1996 roku wzniesiono historyczny krzyż - pomnik z napisem „Jezu Ratuj Nas”, gdzie miejscowa oraz przybywająca z Polski społeczność modli się za ofiary ludobójstwa. Do cmentarza doprowadził nas przypadkowo spotkany mieszkaniec wioski, życzliwie wskazał nam to miejsce oraz plac w środku miejscowości, gdzie znajdował się nieistniejący już kościół katolicki. Uczestnicy naszego Rajdu Pamięci dokonali uporządkowania nekropoli, wykaszając trawę i chwasty oraz usuwając zakrzaczenia, choć trzeba zaznaczyć, że cmentarz utrzymywany jest w dobrym stanie przez lokalną społeczność. Nieopodal nekropolii, po drugiej stronie drogi znajduje się porośnięta trawą zbiorowa mogiła pomordowanych rodaków. Obok niej postawiono krzyż z tablicą oraz ogrodzeniem. Zarówno przy tym krzyżu, jak i krzyżu – pomniku na cmentarzu delegacja złożyła wiązankę biało- czerwonych kwiatów oraz znicze pamięci.

Z Huty Stepańskiej udaliśmy się wołyńskimi bezdrożami do JANOWEJ DOLINY (obecnie Bazaltowe). W 1928 roku założono to nowoczesne osiedle dla robotników zatrudnionych w pobliskiej kopali bazaltu. Osada wyróżniała się nowoczesną infrastrukturą i rozwiniętym zapleczem gospodarczym i społecznym. Przed wybuchem wojny w 1939 roku, miejscowość liczyła około 2000 mieszkańców, z czego zdecydowaną większość stanowili Polacy.

W Wielki Piątek 1943r. bandy Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspomagane przez ukraińskich chłopów, dokonały rzezi polskiej ludności mieszkającej w miasteczku. Atak na miejscowość rozpoczął się tuż przed północą. Ukraińscy nacjonaliści ostrzelali budynki mieszkalne z broni maszynowej, a następnie wkroczyli do miejscowości i zaczęli podpalać domy butelkami z łatwopalnym płynem albo granatami. Wybiegających z płonących domów Polaków zabijano bronią palną albo siekierami i widłami. Upowcy zaatakowali także szpital. Wcześniej wynieśli z budynku chorych Ukraińców, a następnie podpalili budynek z przebywającymi w środku polskimi pacjentami. Trzyosobowa ekipa medyczna została zarąbana siekierami.

W Janowej Dolinie stacjonował garnizon niemiecki, który początkowo nie brał udziału w walkach. Dopiero zbliżenie się Ukraińców do koszar zapoczątkowało prowadzenie przez nich ostrzału. Od niemieckich kul ginęli nie tylko upowcy, ale również uciekający Polacy.

Ukraińcy opuścili płonącą Janową Dolinę po tym, jak nad miejscowością pojawił się niemiecki samolot zwiadowczy. Upowcy zamordowali około 600 Polaków, z których większość zginęła w płonących domach. Po rzezi Niemcy wywieźli z Janowej Doliny prawie wszystkich pozostałych przy życiu Polaków do Kostopola, stamtąd na roboty przymusowe do Niemiec.

W 1998 r. rodziny pomordowanych postawiły na zbiorowej mogile granitowy krzyż oraz pomnik z napisem „Pamięci Polaków z Janowej Doliny”. Ostatecznie miejsce to zostało oficjalnie poświęcone w lipcu 2011 r.

Obecnie mogiła zbiorowa i upamiętnienie znajduje się nieopodal miasteczka i jest otoczona gęstym lasem sosnowym. Uczestnicy rajdu oddali pokłon pomordowanym Polakom, składając kwiaty w naszych barwach narodowych oraz w modlitwie za ofiary znicze pamięci.

Tego samego dnia, wracając do miejsca zakwaterowania w Centrum Dialogu, odwiedziliśmy cmentarz wojenny poległych legionistów, głównie w bitwie pod Kostiuchnówką, w lipcu 1916 roku. Polscy legioniści nie dopuścili wówczas do przerwania frontu odpierając wielokrotnie ponawiany atak wojsk rosyjskich. Najważniejsze walki stoczyła I Brygada Legionów Polskich pod dowództwem Józefa Piłsudskiego. Polskie straty osobowe wyniosły w wyniku tej bitwy 2 tys. żołnierzy poległych i rannych. W większości na nekropolii znajdują się groby legionistów, których nie można było zidentyfikować po śmierci na znacznym obszarze pola bitewnego.

Podczas ubiegłorocznego rajdu nasza marszruta w głównej mierze dotyczyła odwiedzenia miejsc pochówku polskich legionistów, przede wszystkim w Kostiuchnówce, ale też m.in. w Kuklach, Koszyszczach czy Wołczecku.

Kolejnego dnia kilkuosobowa grupa skierowała się z Kostiuchówki do obwodu lwowskiego, a naszym miejscem docelowym była HUTA PIENIACKA, gdzie 28 lutego 1944 r. doszło do jednej z najokrutniejszych zbrodni na ludności polskiej. Ta nieistniejąca dziś wieś, liczyła wówczas 172 gospodarstw i około 1000 mieszkańców, we wsi znajdowała się również spora liczba uciekinierów, którzy opuszczali miejsca zamieszkania obawiając się fali morderstw dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i wspomagających ich miejscowych ukraińskich chłopów.

W czasie wojny Huta Pieniacka stała się polską placówką samoobrony przed Ukraińską Powstańczą Armią. Kilka dni przed pacyfikacją, 23 lutego, doszło do starcia oddziału samoobrony z patrolem policyjnym złożonym z Ukraińców służących w 4. Galicyjskim Ochotniczym Pułku Policji SS powiązanym z 14. Dywizją SS „Galizien”. Zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy.

28 lutego ukraińscy nacjonaliści zapędzili mieszkańców Huty Pieniackiej do zabudowań i żywcem spalili. Tych, którzy usiłowali uciekać, rozstrzeliwali. Wieś została zrównana z ziemią. Pacyfikacji wsi dokonali ochotnicy ukraińscy z 14 Dywizji SS „Galizien”, którym pomagały okoliczne oddziały UPA oraz oddział paramilitarny składający się z ukraińskich nacjonalistów. Życie straciło około 850 osób narodowości polskiej, rzeź przeżyło około 160 osób.

Jesienią 2005 roku w Hucie Pieniackiej z inicjatywy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa stanął pomnik – kamienny krzyż z tablicami z nazwiskami ofiar zbrodni -upamiętniający tę tragedię. W styczniu 2017 r. postument został zniszczony, a po odnowieniu ponownie zdewastowany w marcu tego roku. Szkody zostały usunięte przez miejscowe władze.

Zgodnie z uzgodnieniami międzyrządowymi, 9 czerwca rozpoczęto w Hucie Pieniackiej prace ekshumacyjne ofiar ludobójstwa, a także kolejny etap ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu, które to miejscowości odwiedzaliśmy podczas 1 Rajdu Pamięci.

Jest zatem pewien prognostyk na przyszłość, zgodnie z którym ofiary rzezi wołyńskiej otrzymają godny pochówek, a ich żyjący potomkowie zadośćuczynienie, przynajmniej w mentalnej formie.

Idea przedsięwzięcia polegającego na organizacji rajdów do miejsc bliskich Polakom ma z pewnością wymiar historyczny, aby nie zatracić pamięci o wydarzeniach, które są dla narodu polskiego wstrząsające i tragiczne. Relacje z pobytu w tych miejscach pojawiające się w przestrzeni medialnej mogą w mniejszym lub większym zakresie wpłynąć na poznanie tychże faktów przez społeczność, mają więc też wymiar edukacyjny. Zachowanie pamięci i poznanie prawdy historycznej nie tylko o chwalebnych kartach dziejów naszego narodu, ale też tych tragicznych, w imię sprawiedliwości dziejowej jest naszym obowiązkiem – narodu i wspólnot lokalnych.

Z każdego skrwawionego miejsca, które odwiedziliśmy pobrana została garść ziemi. Aby zachować, utrwalić pamięć, nie tylko o ofiarach ludobójstwa na Kresach, ale też o poległych polskich żołnierzach na frontach wojen światowych, wojny obronnej polsko – bolszewickiej, ofiarach cywilnych powstań narodowych – samorząd gminy zamierza wznieść pomnik upamiętniający naszych Rodaków, którzy oddali życie w imię dziejowej sprawiedliwości, a także naszej wolności i niepodległości.


Wójt Jan Pyrkosz